Bezpieczny Transport

Finansowanie

Leasing ciągników siodłowych — jak nie przepłacić

Przy leasingu ciągnika sieciowy doradca w salonie pokazuje Ci jedną ratę i jedną cyfrę. Tymczasem realny koszt umowy zależy od kilkunastu parametrów, które łatwo przegapić. Pokażę, na co realnie patrzeć przy leasingu ciągników siodłowych.

Adam Semerjyan

Adam Semerjyan

Doradca finansowy TSL

Leasing operacyjny czy finansowy — od czego zależy wybór

Leasing operacyjny to standard w transporcie. Cała rata jest kosztem podatkowym, VAT odliczasz w racie, a ciągnik nie wchodzi w aktywa firmy. Po umowie wykupujesz pojazd za ustalony procent wartości.

Leasing finansowy traktuje ciągnik jak Twój majątek od początku — sam amortyzujesz, VAT odliczasz z góry. To wariant warty rozważenia, kiedy planujesz długie używanie pojazdu, masz dużą poduszkę gotówkową lub strukturę podatkową, która tego wymaga. W praktyce dla 9/10 właścicieli firm transportowych leasing operacyjny jest po prostu wygodniejszy.

Procent wykupu — gdzie firmy zostawiają najwięcej pieniędzy

Standardowy wykup ciągnika siodłowego w leasingu operacyjnym to 1% wartości netto. To dobry wariant, jeśli planujesz zatrzymać pojazd po umowie. Ale jeśli chcesz minimalizować raty, wykup można podnieść — do 25, a nawet 40%. Wtedy raty są niższe, a ciągnik na koniec umowy odsprzedajesz lub wykupujesz.

Wysoki wykup ma jeden warunek brzegowy: realna wartość pojazdu na rynku wtórnym po okresie leasingu. Jeżeli sprzedaż za 40% wartości netto będzie wymagająca, możesz zostać z droższym pojazdem niż planowałeś. Ja zawsze kalkuluję wykup w odniesieniu do typowych cen ciągników danej marki po 4–5 latach na polskim rynku wtórnym.

W jednej z umów, którą negocjowałem dla klienta, leasingodawca proponował wykup 25% — ja zaproponowałem 19%, przy tym samym okresie. Realna oszczędność: ponad 70 tys. zł przez okres umowy.

Wkład własny, okres, opłaty manipulacyjne

Wkład własny w leasingu ciągników to typowo 10–20%, ale można negocjować wariant 0% przy lepszej zdolności firmy. Niższy wkład własny to wyższe raty, ale wolna gotówka, którą możesz zainwestować lub wykorzystać jako bufor. Czy się opłaca — zależy od Twojej stopy zwrotu z kapitału obrotowego.

Okres dla ciągnika siodłowego to standardowo 4–5 lat. Krótszy zwiększa raty, dłuższy — koszt odsetkowy. Idealne 4 lata pasują przy intensywnym użytkowaniu (300 tys. km rocznie), 5 lat przy dystrybucji.

Opłaty manipulacyjne to miejsce, gdzie najwięcej się przemyca. Opłata wstępna, opłata za rejestrację, opłata za zmianę umowy, opłata za przedterminowe zakończenie. Każdą z nich da się negocjować — i zwykle są negocjowalne, bo dla leasingodawcy są pozakontraktowe.

Refinansowanie — kiedy ma sens

Jeśli masz już leasing podpisany rok lub dwa temu, warto sprawdzić refinansowanie. Stopy procentowe i konkurencja na rynku transportowym zmieniają się szybko — leasing, który wyglądał świetnie 18 miesięcy temu, dziś może być droższy o kilka punktów procentowych od aktualnej oferty.

Refinansowanie ma sens, jeśli różnica w warunkach pokrywa opłaty za wcześniejsze zakończenie i nową umowę. To zwykle wymaga konkretnej kalkulacji per pojazd. Z mojej praktyki: u właścicieli flot 5–20 aut refinansowanie pojedynczych pozycji daje 5–15 tys. zł oszczędności na pojazd.

Jak przygotowujemy ofertę leasingu

Standardowa droga to: salon proponuje leasing partnerski (jeden, dwa, może trzy banki), klient bierze ten, co jest na wyciągnięcie ręki. To wygodne, ale rzadko najtańsze.

Ja zaczynam od strony klienta — patrzę na zdolność firmy, strukturę podatkową, plany flotowe na 2–3 lata. Wycenę robię u wszystkich obecnych na rynku firm leasingowych obsługujących transport — łącznie z bankami, które robią leasing przez własne TFL. Klient dostaje porównanie 5–8 ofert z konkretnym uzasadnieniem, którą polecam i dlaczego.

Powiązane artykuły